Ja na Facebook'u

wtorek, 10 maja 2016

mea culpa!!

Witam serdecznie,


bardzo, ale to bardzo chciałam przeprosić moje Zwyciezczynie za zwłokę z wysłaniem paczuszek. Ja o Was moje Kochane pamiętam, paczuszki są przygotowane, ale z racji nowej pracy i aklimatyzacji w niej, i objęcia calkiem nowych dla mnie zadan i czynności mam ograniczony czas do minimum.


Mam nadzieje Dziewczyny, ze wybaczycie mi ten dość duży i spory poślizg, ale obiecuje w sobotę iść na pocztę i wyslac Wam wasze nagrody :)


Proszę o małą dozę cierpliwości.




Pozdrawiam serdecznie
Ania






P.S. Przepraszam za format wpisu, ale robię go z telefonu.

czwartek, 28 kwietnia 2016

Kwiatek na cykliczne kolorki u Danusi.

Witam Was bardzo serdecznie,
 
koniec miesiąca i uporałam się prawie ze wszystkim. Prawie. Moje prace robótkowe zeszły na dalszy plan i mam nadzieję, że niedługo do nich wrócę, bo zaczęłam dużo projektów serwetek, i nawet rzuciłam się na szycie pokrowca z tkaniny obiciowej na poduszkę... Tak, tylko w związku ze zmianą pracy wszystko jakoś się oddaliło i brakuje czasu. Teraz tak myślę, dlaczego doba ma tylko 24h????  Szkoda, że nie można jej wydłużyć, czasami by się to przydało, zwłaszcza kobietom ;) Mężczyznom jakoś to nie przeszkadza, że doba ma 24h, napiszę więcej, oni znajdują na wszystko czas, nawet na bezczynne leżenie przed telewizorem. Ah czasu mi trzeba...
 
Właśnie. Czas się kończy powoli z zabawą u Danusi w cyklicznych kolorkach na kwiecień. Danusiu wyrobiłam się, może to nic szczególnego, bo w sumie stać mnie na więcej, ale czasu to ja już nie wydłużę, nawet jakbym chciała, i stworzyłam na szybko takie małe coś:

 
 
 
 
 
 

Kwiatek został wykonany szydełkiem nr 2, z kordon-ka Ariadna Aria 5 w kolorze buraczkowym i wykończony kordonkiem Ariadna Aria 5 w kolorze brudnego, zgaszonego różu.


Załączam banerek do zabawy:



Buraczek jest częstym gościem w mojej kuchni. I moja rodzina, i ja uwielbiamy buraczki w każdej postaci: jako barszczyk, ćwikła do mięska, zasmażane na gorąco, na surowo do koktajli, i jako surówka tarkowane na zimno z cebulką :) Pychotka, aż mi ślinka pociekła. Coś czuję, że dzisiaj na obiad będzie zupka - boćwinka z młodymi buraczkami (bo przez pisanie o buraczkach narobiłam sobie apetytu na to warzywko).
 
 
Pozdrawiam serdecznie i do następnego razu
Ania
 

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Wyniki candy.

Witam Was serdecznie,

na wstępie chciałabym wszystkich przeprosić za to, że ogłoszenie wyników candy się przedłużyło i dopiero teraz podaję Zwyciężczynie.
Powodem, który sprawił owe przesunięcie jest to, że dostałam nową pracę, w nowym miejscu. I jak to bywa, zaczęło się latanie a to po sądach, a to po lekarzach medycyny pracy, i laboratorium zaliczyłam, ba nawet okulistę (bo takie są wymogi, aby zająć nowe stanowisko w nowej pracy). Jak to w życiu bywa - w tym tygodniu też mam troszkę latania, ale "majówkę" mam do bani, bo??? 2 maja idę do nowej pracy, podpisać umowę i... niestety pracować ;) jak to mówią - "coś za coś".

Ok. Nie truję już więcej.

Przechodzimy do najważniejszej rzeczy, a mianowicie do ogłoszenia wyników.
 
 
Jak wiecie, moje candy polegało na tym, iż z całego roku podliczyłam każdej mojej Obserwatorce jej komentarze (ile ich dokładnie napisała). Ogłosiłam również, że wybiorę 3 Panie, które będą miały najwięcej komentarzy w swoim dorobku. Nie spodziewałam się, że zdarzy się sytuacja, iż dwie Panie będą miały taką samą liczbę komentarzy. Nic to, upominki polecą do 4 Pań :)
 
A teraz uwaga, uwaga - nadejszła wiekopomna chwiła -


  • na trzecim miejscu z liczbą 9-ciu komentarzy są : Gosia oraz Dusia
  • na drugim miejscu z liczbą 12-stu komentarzy jest: Beata T
  • na pierwszym miejscu z liczbą 23 komentarzy jest: Skrawek Tęczy



GRATULUJE PANIOM!!!  :)

Prosiłabym, aby Moje Zwyciężczynie napisały mi w mailu swoje adresy, na które mają polecieć nagrody-upominki :)

Mój mail: szydelkowy-kacik-ani@wp.pl





Pozdrawiam serdecznie
Ania

wtorek, 12 kwietnia 2016

Mój "roczek" i candy.

Witam Was serdecznie,

o 6:31 rano, dnia 12 kwietnia, anno Domini 2016.

W poprzednim poście napisałam, że niedługo zbliża się mój "roczek" w blogowaniu. Faktycznie zostało tylko parę dni do tego doniosłego wydarzenia. Bloga założyłam 16 kwietnia 2015 roku, i w związku z tą urodzinową imprezą chciałabym ogłosić CANDY :)



... no właśnie, tylko, że  to nie będzie zwykłe candy, tak jak myślicie. Przeglądając różne blogi zauważyłam, iż candy polega na tym, że:
- jak chcesz wziąć udział w candy to zostań moim obserwatorem,
- wklej banerka na swój blog
- zostaw komentarz pod postem
- a możesz wygrać to i to...

Moje Drogie Czytelniczki i Obserwatorki, osobiście chciałabym podziękować wszystkim osobom, które czytają mojego bloga i zostawiają przemiłe komentarze. Chciałabym również docenić te z Was, które są i Czytelniczkami, i Obserwatorkami jednocześnie. Dlatego moje candy będzie polegało na tym, że z 13 Obserwatorek jakie posiadam obecnie wybiorę 3 Panie, które napisały najwięcej komentarzy. Zliczę ile komentarzy każda z Was napisała i na tej podstawie wyłonię Zwyciężczynie mojego candy. Z liczeniem komentarzy wstrzymuję się do 16 kwietnia, do godziny 23:59. 17 kwietnia zliczę komentarze każdej w Was i jak uporam się już z liczeniem (a może to potrwać parę dni - proszę o wyrozumiałość w tej kwestii) ogłoszę wyniki. Te Panie, które zostaną wyłonione jako Zwyciężczynie poproszę, aby na mojego maila podanego na blogu napisały swoje adresy do wysyłki upominków.

Mam nadzieję, że zasady mojego candy są dla Was jasne jak słońce. Tak to sobie wymyśliłam, bo chcę DOCENIĆ te z Was, które (jak widzę po komentarzach) faktycznie i fizycznie czytają mojego bloga.



Pozdrawiam serdecznie
Ania








piątek, 8 kwietnia 2016

Irence w podzięce.

Witam Was serdecznie,

na początku chciałam powitać nowego obserwatora mojego bloga - Kijankowo :) witam serdecznie i życzę przyjemnego oglądania i czytania.

A teraz chciałabym napisać odę do Irenki z bloga Babuchowe robótki. Tak, tak. Dobrze czytacie - odę. Krótką, ale bardzo szczerą.

Irenko, w końcu się doczekałaś publikacji mojej serwetki brugijki, którą uczyłaś mnie poprzez liczne maile. Dziękuję Tobie za cierpliwość w nauce, i wytrwałość w odpowiedziach na moje pytania. Mam nadzieję, że spodoba się Tobie ta moja serweta, bo do Mistrza jeszcze mi daleko. Dzięki Tobie nauczyłam się nowej techniki, którą wykorzystam w przyszłości.

Dziękuję Irenko i życzę szybkiego powrotu do zdrowia.

A moja brugijka wygląda tak:





 
Serweta ma ok. 42 cm. Została wykonana szydełkiem nr 1.5 kordonkiem Maxi w kolorze łososiowym (na zdjęciu kolor jest lekko zniekształcony, bo zdjęcia robiłam wieczorem).
 
Powiem Wam szczerze, że problemy z brugijką miałam takie, że nie potrafiłam do końca zrozumieć jak się wykonuje taśmę, i jak się te wszystkie elementy łączy ze sobą. Dzięki Irence i jej umiejętności w uczeniu i wyjaśnianiu - wszystko zrozumiałam. Nawet zagmatwany opis :)
 
 
Pozdrawiam serdecznie
Ania
 
 
 
P.S. Niedługo mój "roczek" w blogowaniu :) Szykują się niespodzianki a szczegóły podam w kolejnym poście :) 
 
 

piątek, 18 marca 2016

Muszelki.

Witam Was serdecznie,

zgłosiłam się do zabawy "Cykliczne kolorki" u Danusi z bloga MOJE CUDA CUDEŃKA. W miesiącu marcu Danusia wymyśliła kolor szczypiorkowy. Powiem szczerze, że bardzo przyjemnie tworzyło mi się moją pracę na tą zabawę.

A moja praca wygląda tak:





Jest to serweta o średnicy ok. 44 cm, wykonana szydełkiem nr 1.75, kordonkiem Maxi w kolorze "szczypiorkowym" zielonym. Serweta w oryginale, w ostatnim okrążeniu ma same słupki, i w związku z tym, że coś mi brakowało w wykończeniu tejże serwety dodałam od siebie pikotki. Moim skromnym zdaniem, myślę, że teraz zdecydowanie lepiej wygląda.

Danusiu tę właśnie pracę zgłaszam do Twojej zabawy "Cykliczne kolorki" :) 

 
Szczypiorek uwielbiam. Jest dodatkiem w mojej kuchni do sałatek, surówek, do chleba z pomidorkiem. Jest delikatniejszy w smaku niż cebula, ale również dodaje lekkiej ostrości, pikantności do dań. Poza tym kolorek szczypiorku jest rewelacyjny. Ładnie się komponuje z innymi warzywami. Lubię kolor zielony a we wzroście tej roślinki możemy za-uważyć wszystkie odmiany zieleni jaka istnieje :) Jednym słowem: szczypiorek jest cool (co tu dużo mówić).


Pozdrawiam
Ania

poniedziałek, 14 marca 2016

Hau Hau, Miiał i Prezent.

Witam Was serdecznie,
 
dzisiaj chciałam się Wam pochwalić prezentem jaki moja Mama przywiozła mi od mojej Babci. Gdy Babcia dowiedziała się, że tak jak ona szydełkuję to podarowała mi taki oto mały prezencik:
 
 
 
 
Jest to kordonek firmy Ariadna Muza 10. Na zdjęciu pewnie tego nie widać, ale kolor jest śnieżnobiały.
 
A teraz przedstawię moją rodzinkę zwierzątek, które u nas mieszkają. Są tak śmieszne, pocieszne, charakterne, uparte i mogłabym tak bez końca, że stwierdziłam, iż poświęcę im chociaż jednego posta. To do dzieła :)
 
Lilu
 
Lilu trafiła do nas ze schroniska a jej historia zaczyna się od... Zalęgły nam się myszki w domu. Domyślam się, że przywędrowały jesienią, zadomowiły się i zimą dały czadu. W związku z tym, iż tak się zadomowiły, że wieczorami po prostu wychodziły ze swoich kryjówek, trzeba było się zabezpieczyć przed rozmnożeniem się tych jakże pięknych, ale denerwujących zwierzątek. Pojechałam do schroniska z dziećmi i przygarnęliśmy Lilu. Lilu jest po przejściach. Jako mały kociak miała wypadek samochodowy, w którym zginęła jej matka i brat. Ona trafiła do schroniska. Tydzień po tym zdarzeniu przyjechała roztrzepana baba z dziećmi i ją zabrała do domu, po podpisaniu dokumentów adopcyjnych. Przez pierwsze trzy tygodnie kotka nie wychodziła spod kuchennej szafki. Tak była wystraszona, że nocą jadła, nocą zwiedzała dom. Powoli się poznawaliśmy i teraz jest panią domu, z dziećmi się bawi, mojego P. gryzie w każdej sytuacji jaka może zaistnieć, a ze mną śpi. Czasami wchodzi mi na głowę, bo łazi za mną krok w krok. Gdzie ja - tam ona. Stwierdzam, że jest wierniejsza niż pies, pomimo, że nadal chodzi własnymi drogami. I uwielbia Misia - Giganta (ok. 160 cm) :) Jak widać na zdjęciu lubi na nim spać.
 
 
 

Coco i Rufus
 
Coco (umaszczenie biało - biszkoptowe, u góry) już mniej lub więcej znacie, bo w tamtym roku pisałam o niej post, jak pięknie moja Coco'lina rodziła. Natomiast ten piękny psiak (wielkie ciele, na dole) z ciekawym, unikatowym umaszczeniem to Rufus, syn Coco. Co można o nim napisać? Oprócz tego, że nie reaguje na żadne komendy to nic :) Żartuje. Jest towarzyszem i przyjacielem całej rodziny. Z Coco'liną  po prostu rozwalają, demolują wszystko. I w domu, i na ogrodzie. Szkodniki na całego, ale kochane, urocze i ten ich wzrok... Po prostu zwala na kolana, serce mięknie i człowiek nawet nie jest w stanie się na nie gniewać za przekopany ogród, wyrwane kwiaty, powygryzane krzewy i drzewka... Jedyny z nich plus to bronią domu i podwórka, pomimo ich słodkiej, nieagresywnej natury. Nie mam żadnych szkodników. Ptaki nie siadają, kretów nie mam, no jedynie mam problem z gołymi ślimakami, ale nie można mieć wszystkiego :) Nawet obce dzieci mogą je ciągnąć za sierść, uszy, ogon a one z cierpliwością wszystko zniosą.
 
Dobre te nasze psiaki. Są fajne, i super jest.
 
 
 
Pozdrawiam serdecznie
Ania